To fakt, u nas Biedronki powstają jak grzyby po deszczu, ale byłabym hipokrytką, gdybym nie przyznała, że sama tam latam.
To przynajmniej połowiczne "zło" bo w Biedronce (zresztą jak w innych supermarketach, dyskontach) jest wiele polskich produktów. No i pracującą też Polacy ;)
Ale fakt, w Krakowie to już się robi śmieszne: jeszcze jednej galerii nie skończyli budować, a już druga zaczyna powstawać. Po co to komu? Osobiście wolę prywatne sklepy w okolicy domu i mieć "swoją" masarnie, "swój" warzywniak i " piekarnie. Człowiek wtedy jest pewny, że mu dobrze doradzą i wie co kupuje. Niestety również plac targowy, który mam w okolicy, świeci pustką. Wszak w okolicy Biedronka więc tańsze banany itd. Szkoda, wielka szkoda, ale postępu się już raczej nie cofnie