2011.02.07 16:16
Przeczytałam ostatnio książkę „Eco-Sex” Stefanie Weiss i czuję niesmak Spodziewałam się całkiem innego typu poradnika. Dostaliśmy go w prezencie ślubnym, ale nie miałam okazji wcześniej jakoś do lektury... Szczerze mówiąc, w życiu nie czytałam niczego bardziej niedorzecznego. Poleca w niej np.biodegradowalne prezerwatywy, które nie chronią przed chorobami przenoszonymi płciowo , albo pisze ze pisanie listów jest nie eko bo niszczymy papier, dawanie kwiatów nawet tych doniczkowe tez jest be, bo pochodzą, ze sztucznych hodowli... A co wy rozumiecie, przez pojecie ekoseks?